Wałek jest szybszy i daje równomierną warstwę na płaskich powierzchniach, ale nie dochodzi do narożników i krawędzi. Pędzel radzi sobie w detalach i lepiej wciera farbę w chłonne podłoże, jednak na dużej ścianie zostawia widoczne smugi. W praktyce prawie każde malowanie wymaga obu narzędzi: pędzlem obrabia się obrzeża, wałkiem wypełnia środek.
Długość włosa wałka dobiera się do faktury. Runo 6–8 mm na gładkie ściany szpachlowane i sufity. Włos 10–12 mm na tynki cementowo-wapienne i lekką fakturę. Powyżej 15 mm — na tynki strukturalne i mury z cegły. Zbyt krótkie runo na fakturze zostawia niepokryte zagłębienia, zbyt długie na gładkiej ścianie tworzy widoczną skórkę pomarańczową.
Rodzaj włosia decyduje o zgodności z farbą. Włókna syntetyczne — poliakryl, poliester — są właściwe do farb wodorozcieńczalnych i nie chłoną wody, więc nie tracą kształtu. Włosie naturalne wybiera się do lakierów i wyrobów rozpuszczalnikowych, bo w kontakcie z wodą po prostu mięknie. Odwrotne dopasowanie to najczęstsza przyczyna narzekań na jakość narzędzia.
Miniwałki 100–150 mm są niedoceniane. Wchodzą za grzejniki, na ościeżnice i wąskie pasy nad listwami, gdzie pełnowymiarowy wałek nie sięga, a pędzel zostawia inną strukturę powierzchni niż reszta ściany. Ta różnica faktury jest widoczna pod światło i trudno ją później naprawić bez malowania całości.
Ostatnia rzecz — kuweta. Odciskanie nadmiaru farby na żebrowanej powierzchni to nie formalność. Bez tego etapu wałek oddaje farbę nierówno, spływa ona po ścianie, a przy krawędziach powstają zacieki. Kuweta dobrana do szerokości wałka skraca pracę bardziej niż jakiekolwiek inne narzędzie za podobne pieniądze.



