Tarcica sprzedawana jest na metry bieżące, na sztuki, na metry kwadratowe albo na metry sześcienne. Każda z tych jednostek jest poprawna, ale porównywanie cen między nimi bez przeliczenia prowadzi do błędnych wniosków — a różnice bywają rzędu kilkudziesięciu procent.
Najprostszy przypadek to metr bieżący: cena dotyczy jednego metra długości elementu o danym przekroju. Kantówka 50×50 mm za 9,90 zł/mb w odcinkach 2 m oznacza, że jedna sztuka kosztuje 19,80 zł. Jeśli inny sprzedawca podaje 34,90 zł za sztukę o długości 3 m, to jego cena za metr bieżący wynosi 11,63 zł — czyli jest wyższa, mimo że liczba przy złotówkach wygląda inaczej.
Boazeria i deska podłogowa wyceniane są w metrach kwadratowych, bo to powierzchnia, którą realnie pokryjemy. Tu trzeba uważać na jedną rzecz: szerokość krycia jest mniejsza niż szerokość deski, bo pióro wchodzi we wpust. Deska o szerokości 90 mm kryje zwykle 80–83 mm. Producent podaje przelicznik na opakowaniu — na przykład 0,225 m² na sztukę — i to jest wartość, na której należy się oprzeć.
Metr sześcienny pojawia się przy zakupach hurtowych. Przelicznik jest prosty: przekrój w metrach pomnożony przez długość. Deska 100×25 mm o długości 4,5 m to 0,1 × 0,025 × 4,5 = 0,01125 m³. Z jednego metra sześciennego wychodzi więc około 89 takich desek.
Do wyliczonej ilości zawsze doliczamy zapas: 5% przy prostych układach i 10–12% przy deskowaniu skosów, gdzie odpad z docinania jest nieunikniony. Taniej dokupić trochę więcej od razu, niż zamawiać dwie deski osobno i płacić drugi raz za transport dłużycy.



